czwartek, 4 sierpnia 2016

278.

Gryczano-owsiane placuszki  borówkami (w środku), 
mąką kokosową, tahini, jogurtem, truskawkami
i wiórkami kokosowymi






Miało być słońce i afrykański upał, jest szaro, ponuro i zimno. Szybka zmiana planów, praca w domu- tak jak lubię :)
Swoją drogą, ciekawa przygoda mnie wczoraj spotkała, gdy po treningu nakładałam spodnie, a one pękły. Zawiedziona postanowiłam, że wrócę rowerem miejskim w ubraniu z siłowni. Niestety jak na złość wszystkie rowery na stacji były zepsute- wyobraźcie sobie moją minę, gdy wypożyczam po kolei 3 rowery a żaden nawet nie chce jechać....Koniec końców wróciłam autobusem ...:)

5 komentarzy:

  1. tak czasem jest z rowerami :P ja raz się zawiodłam na wypożyczaniu i już nigdy chyba nie wypożyczę

    OdpowiedzUsuń
  2. Placuszki pysznie wyglądają :D A co do przygody z rowerami- ja bym pewnie cały czas chodziła z rękami na tyłku, żeby zasłonić dziurę XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nigdy nie wypożyczałam roweru i nawet nie jestem zarejestrowana w tym systemie. Wspaniałe placuszki, muszę kupić tahini, bo już dawno nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajne pulchniutkie się wydają ;) A z takim miejskim rowerem nigdy nie miałyśmy do czynienia :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie wypożyczałam roweru, chociaż sporo stacji z nimi mijam chodząc po mieście :)
    A placuszki cudowne - kompozycja w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń